Sylwester początkiem choroby filipińskiej ?

Od miesięcy byłyśmy przekonane, że spędzimy zabawę sylwestrową na Boracay, znanej z ładnych plaż i wiecznej imprezy filipińskiej wyspie, na lotnisku w Kuala Lumpur dostałyśmy przysłowiowy kubeł zimnej wody i wizję sylwestra pod wieżami Petronas albo w najgorszej sytuacji – na lotnisku. Przy odprawie bagażu na lot do Kalibo Pani z obsługi poprosiła nas o bilet, w którym będzie informacja, kiedy skończymy nasz pobyt na Filipinach. W związku z tym, że nie planowałyśmy naszej podróży po Filipinach, szczególnie czasowo, nie posiadałyśmy takiego oto biletu, mimo, że wiedziałyśmy, iż mogą nas o to prosić, jednakże nie sądziłyśmy, że jest to aż tak wymagane. Informacja zwrotna od Pani z linii lotniczych była jasna: „nie odprawię Pań bez takiej informacji i dowodu na to, ile spędzimy czasu na Filipinach”, dodając, „że mamy jeszcze 1,5h na zakup takich biletów, bo wtedy kończy się odprawa”. Zaczęłyśmy więc od kupna biletu dla Ewy, która wiedziała kiedy kończy wakacje na Filipinach, z biletem takim podeszłyśmy wszystkie trzy do innego stanowiska odprawy, aby poprzednia Pani nas nie rozpoznała i o dziwo okazało się, że jesteśmy sprytniejsze, bo wcisnęłyśmy kit, że wracamy wszystkie na jednym bilecie, w tym wypadku – Ewy. W taki oto sposób zostałyśmy odprawione, miałyśmy oczywiście podobnie przygotowane tłumaczenia i screeny biletu Ewy, gdyby spotkała nas taka sama sytuacja na lotnisku w Kalibo.
I w taki oto sposób jesteśmy na Filipinach bez biletu wyjazdowego, a wszystko dzięki Ewie i Jej biletowi. A nasz bilet wyjazdowy kupiłyśmy dopiero kilka dni temu. Dlatego  rada dla każdego – jeśli kiedykolwiek obywatel naszego kraju będzie podróżował na Filipiny, lepiej żeby miał bilet poświadczający opuszczenie Filipin.
Po wylądowaniu w Kalibo zmuszone byłyśmy wypełnić tylko oświadczenie zdrowotne i wpuszczono nas do kraju. Przed lotniskiem jak hieny stali naganiacze na transfery lotniskowe do portu Caticlan. Nie było wyboru, panowie sami nas wpakowali do jednego z minivanów i w taki oto szybki sposób trafiłyśmy do portu, skąd dalej wpakowali nas do łodzi i wyrzucili na brzeg wyspy Boracay. Pieniądze w tym kraju to wszystko a raczej załatwią wszystko. Cały transfer z lotniska na wyspę zmieścił się w 2 godzinach, jak się potem okaże, jak na filipińskie warunki transferowe to wyjątkowo szybko.

imageSylwester na Boracay. To nam się udało. Zabawa na plaży, ciepło 28 stopni, bryza z morza i fajerwerki przez 45 minut dudniące nad plażą. Alkohol akurat trafił się nam tani, tańce w piachu i w morzu. Tylko tyle dobrego pamiętamy o Boracay, reszta zostanie przez nas przemilczana. Są odmienne zdania na temat tego miejsca, na imprezę się nadaje, ale odpoczynku raczej się nie uraczy, chyba, że ucieknie się na plażę za skałami z dala od cywilizacyjnego zgiełku. Czy polecamy Boracay? Dla zmęczonych turystów raczej nie, dla młodzieży i spragnionych zabawy i zamieszania – do sprawdzenia. Byłyśmy tam 4 dni, a tylko dlatego, że kolejny wolny lot gdziekolwiek miałyśmy 4. stycznia. Co robić 4 dni na Boracay?? Zająć się chyba tym, czym nasz były prezydent od kapuśniaka lubił najbardziej. Tak oto zaczęła się nasza przygoda z chorobą filipińską i trwa nadal.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s