2B – Budapeszt i Balaton

Pierwszym poważnym planem na przedłużony weekend, zanim wyruszyłyśmy, był projekt 4B (Bratysława, Brno, Budapeszt i na koniec Balaton). Miałyśmy na to zaplanowane 4 dni podróży samochodem. Trzeba jednak mierzyć siły na zamiary a nie odwrotnie. Przeliczyłyśmy się co do poruszania się samochodem po Europie. Już sam wyjazd z Poznania rozpoczęłyśmy od korków, opóźnień i mandatów. Cały nasz plan od momentu wyjazdu zaczął się samoistnie modyfikować. Granicę z Czechami przekroczyłyśmy dopiero około północy. Pierwszym napotkanym miastem na nocleg była Ostrava, a nie jak zakładałyśmy Brno. Na szczęście w Czechach problemów z noclegiem nie było.

Następnego dnia nie udało nam się wyjechać o ustalonej porze, zmęczenie wzięło górę. Postanowiłyśmy znów zmienić nasz plan (miała być Bratysława) i pojechać od razu do Budapesztu. Tu już zaczęły się wyzwania (jak kto woli: problemy). Korki na wjeździe do Budapesztu zmarnowały nam kilka godzin cennego czasu, poza tym znalezienie godnego cenowo i dobrego noclegu równało się z cudem. W cuda nie wierzymy, więc wybrałyśmy trzeci wariant: drogo, komunistycznie, bez klimatyzacji (mimo, że miała być), ale blisko metra, z którego skorzystałyśmy tylko raz.

Cała ta otoczka na wjeździe do stolicy trochę źle nas nastawiła na dalsze zwiedzanie miasta. Z małą niechęcią podeszłyśmy do zwiedzania, do tego upalna pogoda dorzuciła kilka groszy. Mimo, że miasto jest mocno zatłoczone, zrobiła na nas wrażenie piękna architektura, z dobrym jedzeniem i piwem (polecamy FRICI PAPA na Kiraly u. polecone przez napotkaną panią), a wszystkie atrakcje turystyczne znajdują się wzdłuż Dunaju.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kolejnego dnia w południe postanowione: miasto obejrzane, jedziemy nad Balaton odpocząć od innych turystów i miasta. Decyzja była trafiona. Mimo, że Balaton to bardzo oblegane miejsce, nam udało się trafić w ustronny skrawek (niedaleko Siofok – miejscowość Balatonvilagos), z dala od krzyczących dzieci i pijanych wyrzeźbionych panów. Zdecydowałyśmy się pozostać tu już do niedzieli. Korzystałyśmy z uroków czystego jeziora i pięknej pogody, do tego raczyłyśmy się zimnym piwkiem i serwowanym niedaleko plaży jedzeniem. Poza tym polecamy w sklepach tutejsze wino !!! Pozytywny klimat tego miejsca spowodował, że odpoczęłyśmy i zapomniałyśmy o miejscu, w którym spałyśmy, czyli hotelu, który pamięta swoim wyglądem czasy kiedy robiłyśmy w majty; chyba całe Węgry infrastrukturą hotelową przypominają czasy, kiedy podróże nad Balaton były najmodniejsze.

Dla zainteresowanych bezpośrednią drogą powrotną: wyjechałyśmy o 6 rano z Balatonu, do Poznania dotarłyśmy o 18. Po drodze przystanki na tankowanie, śniadanie i obiad, na szczęście brak korków, droga w Polsce jak zwykle już upierdliwa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s